<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Poprawiony "Fantazy"">
<author_1="J. M. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="2">
<date="1951-02-11">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Dziś i Jutro" (nr 270) przynosi entuzjastyczną recenzję z wystawienia w Teatrze „Wybrzeża" „Fantazego" Słowackiego; recenzent, p. Andrzej Odnowa, twierdzi wręcz, że sztuka ta „stanowi najpoważniejsze osiągnięcie" tego teatru za dyrekcji St. Kwaskowskiego. Ale sądząc po szczegółach podanych przez samego krytyka, przyjmującego wszystko za dobrą monetę, przedstawienie to było, delikatnie mówiąc, oryginalne. Ze zdumieniem dowiadujemy się — jeśli wierzyć recenzentowi — że zostało tam wprowadzone zakończenie, które jako żywo wygląda na dowolną przeróbkę. Dla zrozumienia tych więcej niż śmiałych dowolności trzeba przypomnieć choć w kilku słowach schemat akcji prawdziwego „Fantazego". Wiadomo, że intryga obraca tam się dookoła projektowanego małżeństwa Diany, córki zbankrutowanych ziemian hr. Respektów, z arystokratycznym snobem Fantazym. Mariażowi temu stoi jednak na przeszkodzie poetyczno-sentymentalna kochanka Fantazego, Idalia. Wówczas, chcąc dopomóc planom Respektów, ich przyjaciel z czasów syberyjskiego wygnania, exdekabrysta Major, poleca swemu Kałmukowi porwać przybyłą Idalię. Porwanie faktycznie nie doszło do skutku. Kałmuk przez pomyłkę porwał tylko żonę famulusa Fantazego, śmieszną panią Rzecznicką; niemniej jednak Fantazy nie wiedząc o tej pomyłce (Idalia litując się nad Rzecznickim wzięła jego hańbę na siebie i zgodziła się uchodzić za porwaną) wyzwał Majora na pojedynek amerykański, w którym wyciągnął na siebie wyrok śmierci. Do współuczestnictwa w projektowanym samobójstwie wezwał pogodzoną ze sobą Idalię; do tragedii jednak nie doszło, major bowiem litując się nad nieszczęsnym sam się zastrzelił, prosząc przed śmiercią Fantazego o zrezygnowanie z ręki Diany, Respektów zaś o oddanie córki swemu przyjacielowi, narzeczonemu Diany, nieszczęśliwemu powstańcowi Janowi, co za karę poszedł w sołdaty. Postać Majora, prostego, rubasznego człowieka, urasta w tej scenie do wyżyn prawdziwej wielkości ducha, kontrastującej z fałszywą poetycznością Idalii i Fantazego.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
